Dzisiaj będzie krótko, zwięźle i (nie) na temat. Wróciłam do domu.
Przywitała mnie niezbyt przyjemna pogoda. Siedzę w domu i zajmuję się
wszystkim, byle nie musieć wychodzić na zewnątrz. Sprzątam szafki z
ubraniami, wystawiam nieużywane już rzeczy na Allegro, oglądam po raz
n-ty "Grey's Anatomy", słucham muzyki i zatapiam się w niebycie.
Śmierć duszy to bardzo dobry powód dla odrodzenia.