piątek, 27 maja 2016

Wątpliwości

Nie lubię ludzi, którzy są online i nie odezwą się nawet słowem, chociaż to wcale nie boli i nie zajmuje aż tak dużo czasu.

Może to moja wina, bo jestem zbyt otwarta, zbyt transparentna, zbyt rozmowna. Może powinnam przestać być sobą i zacząć zachowywać się tak, jakby mi było wszystko jedno. Może powinnam przestać być sobą i zacząć być jak reszta świata.

Może powinnam dostosować moje oczekiwania do tej rzeczywistości, w której wszystko jest powierzchowne, tymczasowe.

Może powinnam nauczyć się być w stanie zadowolić się kimś tak trochę, nie zupełnie.

Zobaczyć, co się stanie, jeśli raz nie odezwę się pierwsza. Świat się skończy?

Albo zostawić to wszystko i wszystkich, i nie próbować już nigdy-nigdy więcej.

poniedziałek, 23 maja 2016

What if...?

Curtain rises.

Two people lying on the bed together, not really talking, just cuddling. Piano music playing from afar.

She: What if... What if this all, I mean we, what if it's all just a product of imagination or terrible mental condition of one of us? What if, emm, for instance you don't exist and I am just hallucinating or imagining this?

He: Hmmm. If I am the one who's imagining this right now then I'm just gonna go out there and find you.

She: Would you really do it?

He: Yes.

She: *looking confused*

He: *smiling*

She: This is one of the nicest things anyone has ever said to me.

Curtain falls.

środa, 18 maja 2016

I'm finally doing it right!

W niedzielę będzie moja szósta randka z Thijsem. I przez słowo "randka" rozumiem tu naprawdę randkę, spotkanie podczas którego rozmawiamy, spacerujemy trzymając się za ręce, pijemy herbatę, gramy w planszówki, przytulamy się i całujemy. Stop! Nic więcej!!!

Nie czuję euforycznej radości. Nie czuję, że mój mózg zalewany jest hektolitrami dopaminy, adrenaliny i endorfin, jak to zwykle jest w przypadku stanu zwanego zakochaniem. Lubię ten stan, chociaż jeszcze nigdy nie przyniósł mi niczego dobrego. Wybierałam ludzi niegodnych zaufania, ludzi którzy nie powinni nigdy zaistnieć w moim pogmatwanym życiu. Stan zakochania nie sprzyja podejmowaniu racjonalnych decyzji.

Co jest teraz? Czuję się podekscytowana przed każdym naszym spotkaniem. Trochę też zdenerwowana, trochę spanikowana, ale przede wszystkim radosna. Pozbywam się moich obaw gdy widzę jego twarz. Moje lęki stają się mniejsze i łatwiejsze do pokonania gdy spacerujemy gdzieś razem, a jego dłoń szuka mojej dłoni.

Znamy i spotykamy się od miesiąca i nadal jesteśmy na etapie poznawania siebie. Nadal zadajemy pytania, których nie rozwiązujemy w łóżku.

Czy to oznacza, że przeskoczę całkowicie stan zakochania? Nah, nie odebrałabym sobie tej przyjemności. Po prostu tym razem zrobię to powoli, krok po kroku, więcej myśląc niż czując, starając się trzeźwo oceniać sytuację.

Po raz pierwszy w całym moim życiu - niezależnie od tego, czy będzie z tej relacji związek czy może to wszystko się rozpadnie - czuję, że robię to wszystko w odpowiedniej kolejności.