W każdym razie... To jest takie cholernie przyjemne, że mam ochotę się rozpłakać. Ale tak pozytywnie rozpłakać. Wreszcie nie jest tak, że oddycham wyłącznie z przyzwyczajenia. Teraz oddycham i czuję powietrze w płucach. Czuję... Jego przyjemną obecność, jego ciepło.
Jest zajebiście. Pozdrawiam.
***
Przy okazji: STO LAT, MARYLA! (:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz