środa, 26 listopada 2014

Babcia

– Byłam dzisiaj na ulicy. O 19:00 było już ciemno, ponuro, żadnych ludzi, żadnych zielonych drzew. Szaro i pusto. To pokazuje, ile to wszystko jest warte.
– Babciu, o 19 już zmierzcha, jest jeszcze zima. Ludzie są w domu, kto chciałby wychodzić o tej porze.
– Szaro i zimny wiatr. Zaniedbana ulica, spękany bruk, pusto i bez zielonych drzew. Urodziłam się jutro o 4 rano, rocznica. Będziesz pamiętać? Zapalisz świeczkę na cmentarzu?
– Babciu, pamiętam o twoich urodzinach. Zapalę świeczkę na grobie dziadka.
– Pójdź na cmentarz i zapal, to moja rocznica.
– Jest środek nocy, zapalę jutro, obiecuję! Dobrze babciu? Babciu?

Kołdra uwiera. Jest środek nocy, muszę powiedzieć o tym mamie. Zadzwonić do babci, ucieszy się, że mi się śniła.

Zwijam się w kłębek, sen zupełnie mnie rozbudził, a babcia... W ciemności nie ma kształtów, choć oczy otwarte, a ja wpatruję się w ciemność.

Babcia umarła dziesięć lat temu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz