Od czego by tu zacząć...
Jeśli nie wiadomo, od czego zacząć, najlepiej zacząć od łóżka. Nie polecam zatem chodzenia z facetem do łóżka na trzeciej randce, nieważne jak bardzo elektryzująca jest wasza znajomość z nim, nieważne jak bardzo was kręci i nieważne, jak sobie to usprawiedliwiacie. Nie róbcie tego. Nawet, jeśli powiecie sobie, że stawiacie tym razem na dobrą zabawę - nie idźcie z nim do łóżka na trzeciej randce. Poczekajcie do najmniej do piątej, siódmej albo jedenastej (wstaw dowolną liczbę pierwszą większą od 3).
Bo prawda jest taka, że serce kobiety leży w jej waginie.
Dostaniecie więc (w najlepszym wypadku, oczywiście) "mind blowing" seks, po którym zaczniecie planować wspólną przyszłość i negocjować z nim w swojej własnej głowie, jak nazwać wasze przyszłe potomstwo. Tak jest. Seks ogłupia.
Jestem idiotką, bo przerabiałam to już nie raz i nie wyciągnęłam z tego żadnej nauki.
Po tym przydługim wstępie przejdę do rzeczy.
V. ma mnie gdzieś. Od jakiegoś czasu w ogóle się do mnie nie odzywa. Wczoraj nie napisał do mnie ani jednej wiadomości, o rozmowie już nawet nie wspomnę. Tłumaczył się nawałem pracy, ale jakoś trudno mi w to uwierzyć. Coś się zepsuło, ale naprawdę nie wiem, co. Co zrobiłam? Czego nie zrobiłam? Mam w głowie mętlik.
Jestem smutna i zraniona. Do tego dochodzi bezcelowy pobyt w zimnej, brudnej Łodzi. Samotny, smutny pobyt. Dla pociechy chodzę po sklepach i wydaję pieniądze na rzeczy, których nawet nie do końca potrzebuję.
Na powierzchni trzyma mnie P., który cierpliwie wysłuchuje skargi i ubolewania zranionego kota.
Czuję, że znowu trudno będzie zaufać komukolwiek.
>Dla pociechy chodzę po sklepach i wydaję pieniądze na rzeczy, których nawet nie do końca potrzebuję.
OdpowiedzUsuńZnam to -- w innym nieco kontekście, ale mężczyźni też potrafią dokonywać komfort eating i wyrzucać napoczęte słodycze, jak tylko po części nasyciły. (>reCAPTCHA: "Wybierz tylko jedzenie.")
>Seks ogłupia.
Innymi słowy, Twój mind został blown nieco zbyt permanentnie?
Cóż, znowu, uczucia podobnie, jak nie wybierają, kiedy się pojawić, nie wybierają też, gdy zniknąć. Zdaje się, że u mężczyzn są nieco bardziej ulotne. I w tym niektórzy ulubili sobie pewnie doszukiwać się ewolucyjnego sensu, w sensie opieki nad potomstwem i te pe, albo i po prostu powodzenia rozpłodowego czy co tam.
A, i, znowu: nazywanie się idiotą hiperbolicznie/metonimicznie, "jestem głupi(a), bo zrobiłem/am głupią rzecz raz, albo może i kilka, ale tylko jeden typ głupoty", jest krzywdzące względem prawdziwych idiotów, którzy zostają, znowu, wyzuci nawet ze słowa, którym mogą opisać ich nieszczęście:
Usuń-- Jestem idiotą.
-- Ta ta, każdy tak mówi. A teraz weź się do roboty, leniu.
-- .........
To, że czasami facet nie napiszę do Ciebie, wcale nie znaczy, że o Tobie nie myśli, czy ma Ciebie gdzieś. My nie jesteśmy aż tak komunikatywni, a czasami praca też jest ważna.
OdpowiedzUsuń100 lat temu pisało się raz na miesiąc list, i jakoś ludzie też się kochali.