Rzuciłam terapię psychologiczną. Wkurzała mnie i miałam wrażenie, że marnuję czas. Przychodziłam, opowiadałam jakieś pierdoły, babka mnie wysłuchiwała, a gdy nie miałam już nic do powiedzenia, zapadała głucha cisza. To było dziwne i nic mi nie dawało. Myślałam, że to będzie wyglądać inaczej - może bardziej praktycznie, jak terapia logopedyczna. Przychodzi się do logopedy, robi ćwiczenia, dostaje materiał do powtarzania w domu i z zajęć na zajęcia widać postępy. Tu postępów nie widziałam żadnych.
Może mnie się nie da naprawić, pierdolę to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz