czwartek, 15 sierpnia 2013

Znikanie

Przygarbiony człowiek siedział przy stole, rozmyślając. Obok jego prawego ramienia stała naftowa lampka. Rzucała migotliwe światło na jego twarz. W pomieszczeniu było zupełnie ciemno, lampka była jedynym źródłem światła. Jedyne w tym pokoju okno ktoś szczelnie zasłonił starym kocem, przybijając go w wielu miejscach gwoździami do ściany. Naftowa lampka nie tworzyła półmroku, była tylko jednym, dość jasnym punktem, tak jakby jej blask nie był w stanie przebić się przez gęste powietrze w pokoju. To cisza tak zagęszcza eter, sprawia, że oddychanie staje się męką. I było. Dlatego przygarbiony człowiek starał się nie oddychać - wciągał powietrze dopiero w momencie, gdy w płucach czuł ból. Siedział tak już piąty dzień z kolei - nie jedząc, nie pijąc, oddychając tylko czasami. W pokoju ciągle było ciemno, światło słoneczne nawet za dnia nie było w stanie przebić się przez gruby koc. Przygarbiony człowiek czuł, że niedługo skończy się jego bezkarne siedzenie połączone z łapaniem powietrza. Wiedział lepiej niż ktokolwiek inny, że w niedługim czasie skończy się nafta w lampce. Będzie wówczas zmuszony wstać, wyjść z domu i kupić nowy zapas. Tym razem na dni osiem.

Niespodziewanie przygarbiony człowiek wyprostował się na krześle. Zdjął ręce ze stołu, zawisły na pozór bezwładnie u jego boków. Wyprostowany człowiek wziął do ręki długopis, przysunął się bliżej stołu, wyrwał kartkę z grubego brulionu i zaczął pisać: Osiem butelek nafty. Następnie odwrócił kartkę i napisał: Jebać narratora.

I ja, narrator, zostałem wyjebany z opowieści przez wyprostowanego człowieka. Nikt nie lubi być podglądany, więc wcale mu się nie dziwię. Poza tym, to musi być frustrujące - ktoś opisuje każdy twój ruch, każdy krok, a nawet to, że zasłoniłeś okno kocem i wbiłeś gwoździe w ścianę. No i mamy XXI wiek, a narrator bezczelnie zdradza, że używasz lampy naftowej. Wiem, że mnie słyszysz, więc powiem ci coś, wyprostowany człowieczku. To, że wyłączysz iPhone'a, usuniesz konto na Facebooku i zasłonisz okno kocem nie sprawi wcale, że znikniesz. Chociaż tak bardzo tego chcesz.
     

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz