czwartek, 13 lutego 2014

Syf w życiu

Siedzę w syfie. Mam w pokoju taki kipisz, że nawet mi się nie chce go ogarniać, więc siedzę w syfie. I jest mi z tym zadziwiająco dobrze. Właściwie tyle do napisania. W głośnikach Lampshade i ich smutaśny album Because Trees Can Fly. Chciałabym być drzewem. Albo kamieniem. I chciałabym umieć latać.

Walking on desert islands,
Try to keep my face up to see you. 

Lampshade - He Is Right In My Mirage

Zastanawiam się, czy ktoś to w ogóle czyta. Czy ten blog dociera do kogokolwiek? HALO, JEST TAM KTO?

Pozdrawiam.

6 komentarzy:

  1. Ktoś od czasu do czasu czasem sobie zerknie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. >Zastanawiam się, czy ktoś to w ogóle czyta.

    Cześć.

    Liczę, że blogspot.com powiadomi cię o niniejszym komentarzu. (A ty usuniesz go, jeśli jest zbyt off-topiczny czy też sprawia zbyt creepy, zbyt stalker-y wrażenie).


    Znalazłem ten blog (przejrzałem kilka notek) poprzez twoje konto na FB, które od czasu do czasu odwiedzam. Opisem jednego z twoich zdjęć jest fragment twojego utworu, który umieściłaś też i tutaj. Wyszukałem ten fragment w Google, bo byłem ciekaw, czy faktycznie jest twojego własnego autorstwa (wybacz mi powątpiewanie w umiejętności literackie).


    Powodzenia w przedsięwzięciach itp. :)

    Pozdrawiam,
    A.J. z DS nr... nr... z któregoś DS. Nie pamiętam.


    (Czy ten system w ogóle umożliwia anonimowe komentarze? Nie wyglądało, jakby go dodał... spróbuję jeszcze raz.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem przerażona, że ktoś znalazł ten blog poprzez Facebooka. Link mają tylko najbliżsi znajomi, a reszta to przypadkowi przechodnie.

      Co do powątpiewania - to dobra rzecz. Kartezjusz powiedział: "myślę, więc jestem". Ja przychylam się bardziej ku słowom św. Augustyna: "wątpię, więc jestem". Tak trzymaj.

      PS DS 4. : )

      PS 2 Wiesz, że Twoje nazwisko jest w mojej książce? Zniknąłeś tak nagle z tego Gdańska, że nie jestem do końca pewna, czy zdążyłam Ci o tym powiedzieć. Jeszcze raz dziękuję za pomoc.

      PS 3 Ja też zniknęłam.

      Usuń
    2. Mój nawyk, by po wysłaniu każdego posta i komentarza czytać go jeszcze przez następne kilka minut (zostając na stronie) opłacił się -- doczekałem się odpowiedzi. (Choć pewnie ty tej już nie, bo zajmie mi chyba z pół godziny, przez które się położysz...)

      W kwestii znalezienia -- nie przejmuj się, wrzucanie rzeczy (cytatów, nazwisk, e-maili, różnych fraz, które zastanawiam się, czy ktoś kiedyś prócz mnie wymyślił) do Google i patrzenie, co (i czy w ogóle coś) wyjdzie to moje hobby.

      W kwestii powiątpiewania -- sensowne. Istotnie łatwo można zwątpić, czy się w ogóle myśli. ;) (Choć prawdę mówiąc, równie dobrze mogłem chcieć sprawdzić, czy ów fragment był autorstwa jakiegoś uznanego już, wydanego już pisarza... co by mogło świadczyć o twoim pisarstwie dość pochlebnie...)

      W kwestii książki -- I'm happy for you, że doświadczyłaś już tylu różnych rzeczy, wliczając w to publikację. I nie ma za co.

      W kwestii twojego zniknięcia -- nie mogę życzyć ci ani powrotu, ani pozostania, bo nie znam twoich zamiarów.

      PS. Powinnaś była napisać cztery, a nie tylko trzy post scripta, bo wtedy czwarte mogłoby brzmieć "PS 4 DS 4". ;)

      Usuń
    3. Dobry nawyk, chociaż czasem może się okazać zgubny. To jak z wątpieniem - ktoś, kto za dużo wątpi prawdopodobnie nigdy nie będzie do końca szczęśliwy.

      Co do szukania w Google - może masz rację. Pewnie jesteś jedyną osobą, która w ogóle zwróciła uwagę na ten opis. Reszta przeszła nad nim do porządku dziennego - ot, kolejny opis sfrustrowanego światem osobnika. I niech tak pozostanie! (Swoją drogą, opis jest dobrany bardziej do obrazka - to obraz Beksińskiego, którego, notabene, uwielbiam.)

      Książka, książka... Niedługo miną dwa lata od jej wydania, a w ciągu tego czasu napisałam może ze dwa teksty. Nie piszę nawet tych beznadziejnych, "do szuflady". Nie mam pomysłów absolutnie na nic. Tak, jakbym się wypaliła gdzieś w środku. Czasami mam wrażenie, że nigdy nawet nie "płonęłam", więc w sumie i co by miało zgasnąć. To tylko moja wyobraźnia.

      A co do zniknięcia - ja sama nie znam moich zamiarów, więc może lepiej nie życzyć nic? Tak będzie bezpieczniej. : )

      Haha, nawet nie pomyślałam o PS 4... Widzisz, tyle w temacie weny twórczej, haha. : D

      PS Napisz lepiej, co u Ciebie. Jak żyjesz? Mieszkasz w Warszawie? Jak Ci życie płynie? Jeśli chcesz, możesz się odezwać na maila: nifledscrev@gmail.com, the choice is yours. Nie gwarantuję, że odpiszę "dzisiaj". : )

      PS 2 Miło, że o mnie pamiętasz. Nie spodziewałam się tego. Mówiłeś, że nie zapamiętujesz ludzi, a tu taka niespodzianka. Dziękuję.

      Usuń