czwartek, 20 marca 2014

Pierwsze urodziny bloga

Świętujemy dziś pierwsze urodziny bloga! :)
Nie będę niczego analizować, bo nie lubię.

[tort] [świeczki] [fanfary] [oklaski] [śpiewy] [alkohol]


 

sobota, 15 marca 2014

Back to black

Przywdziewam czarne szaty. Ale tylko takie trochę czarne.
Pogodzona z faktem, że szczęśliwa to ja już raczej nie będę.

Wróciłam z domu, w sumie nie było wcale aż tak źle. Okazało się, że mimo półrocznej przerwy NADAL umiem jeździć samochodem. Pocieszające.

Co jeszcze? Czekam na rezonans. Jeszcze o tym nie pisałam, ale mam spore problemy z kręgosłupem. Niedawno dostałam pocztą kartę z DKMS-u. Oficjalnie jestem w bazie potencjalnych dawców szpiku kostnego. Trzymam kciuki, żeby komuś mój szpik podpasował, chętnie oddam trochę komórek macierzystych. To dopiero byłby HAJ!

Co jeszcze? Nic już. Te słowa utworu idealnie wpasowały się w to, co teraz czuję:

But when that all shattered I felt I'd broken my fall,
Couldn't pretend that I felt strong about us anymore.
Without that help I finally started to live my own life -
And I know I don't need you now.




Dobranoc Państwu.
  

poniedziałek, 10 marca 2014

Jeszcze większy syf w życiu

Czasami myślę sobie, że chciałabym się z mojego życia obudzić. Otworzyć oczy i pojąć, że to był tylko sen. Odetchnąć z ulgą. Ale nie wstawać - zamknąć oczy z powrotem i zasnąć, śnić o czymś innym. Czuję się jak pudełko zapałek, z których ktoś zdrapał siarkę.

Niby jestem, niby oddycham, niby wstaję co rano, idę do pracy albo na zajęcia. Niby.

Jadę jutro na pięć dni do domu. Mama wyjechała do Niemiec do pracy. Pisała mi dzisiaj, że jest ciężko, że jest zmęczona. Boli mnie to, że ona musi tam tyrać, bo w ten cholernej Polsce nie ma nic. I w imię czego? Chciałabym móc jej pomóc, żeby nie musiała tak się męczyć. Chciałabym... W zasadzie nie wiem, po co ja tam w ogóle jadę. To przez te darmowe bilety i trochę z obowiązku, "bo czasem trzeba". Bełkot...

Z M. źle. Nie lubię być stawiana przed ostatecznościami. Najpierw ponadroczne przyzwyczajanie się do czyjejś nieobecności, później przyzwyczajanie się do obecności kogoś innego i teraz znów do nieobecności. Do pustki, której miało już przecież nie być.

Wypożyczyłam sobie dwa tomiki opowiadań Kofty, będę miała co robić jutro w autokarze.

Nie chce mi się już nic więcej pisać.