niedziela, 14 czerwca 2015

CZEMU?

Czemu tu jestem, jeśli wcale nie chcę tu być,
Nie chcę żyć, chcę już umierać.
Umarłabym tu i teraz, gdybym mogła.

Włóczę się, zastanawiam,
Czy to jeszcze ma sens, skoro ciągle tak
Sama, sama, sama.

Chciałabym wziąć sznurek, zaczepić go w jakimś wysokim punkcie, zapleść pętlę, wejść na stołek, założyć pętlę na szyję, rozbujać stołek, stracić kontrolę, zawinsnąć na sznurku, za szyję. I tylko chrzęst miażdżonej krtani. Ratunku nie ma, jestem tylko ja i przemijanie.

Trzy sekundy i nie ma mnie.

Już nawet wszystko mi jedno, co zrobią z moimi rzeczami...

Gdyby to ode mnie zależało, nigdy bym się nie urodziła.
Na pewno.
I nigdy.

2 komentarze:

  1. Nie nie nie. Trzy sekundy to prędzej przy przerwanym rdzeniu, nie zmiażdżonych drogach oddechowych -- a to wymaga (z rozsądnym chyba zapasem) spadku co najmniej kilkumetrowego, którego w miejscach, w których są dostępne stołki raczej nie uświadczysz (chyba w domu albo w lofcie). No i, oczywiście, pierwszą zasadą samobójstwa jest, nigdy, nigdy, nigdy nie próbuj pełnego zawieszenia (complete suspension), nim nie spróbujesz częściowego zawieszenia (partial suspension). Mniej widowiskowe, ale nuż należysz do szczęśliwców obdarzonych wybitnymi tętnicami szyjnymi, i nuż lekki ucisk tam wystarczy. (Spróbuj pouciskać je przed lustrem.)

    A rzeczy? Tu już zwykła przyzwoitość nakazuje, abyś zabijając się martwiła się już o dobytek, ao coś przycieleśniejszego: czystość twoich ubrań. To właśnie łatwość czystości jest zaletą uśmiercania się w wannach.

    Dobrze, dobrze, dobrze, znikam. Internetowe rendez-vous było przyjemne, ale nie ma co przedłużać i zakłócać. Jeśli im bardziej eksluzywne grono czytelników, tym większa dbałość o jakość komentarzy, to możesz, naprawdę, ten usunąć. Bywaj -- tudzież bywać przestań; the right to live entails the right to die, after all.

    OdpowiedzUsuń