Nie wiem, jak to się stało, ale udało mi się jakiś czas temu wpaść w ten dziwny stan zwany zakochaniem. Ze wszystkimi jego objawami: bólem gdzieś w żołądku, niemożnością jedzenia, nieuzasadnionym pragnieniem widywania tej osoby najlepiej codziennie. Pewnie to przez tę ciepłą aurę, która nareszcie powoli nadeszła, pewnie to przez tę bardzo długą zimę (chociaż wcale nie zimną, raczej tę metaforyczną).
Zakochałam się, jak to ja, w niewłaściwym człowieku.
Na początku, naćpana endorfinami, czułam euforyczne szczęście. Gdy okazało się, że jest idealnie tylko w mojej głowie, spadłam na samo dno. Nadal tam jestem.
Mój związek zakończył się wczoraj, gdy do smutku doszedł jeszcze paniczny strach. Głupotą było myślenie, że coś się znaczy.
Teraz pora zacząć lizać rany, które w sumie nawet nie są aż takie głębokie, ale mimo to skurwysyńsko bolą.
Głowa do góry, Kocie, ogarniemy to.
Tak z czystej ciekawości; od początku Waszej znajomości do chwili gdy się związaliście - ile trwało czasu?
OdpowiedzUsuńNie wiem, czy można w sumie powiedzieć, że "się związaliśmy". Znaliśmy się miesiąc.
OdpowiedzUsuńNuklearny Kocie!
OdpowiedzUsuńJestem daleki od koncepcji predestynacji, niemniej spróbuj pomyśleć, że skoro już po miesiącu rzecz się rozpłynęła, nie mogło z niej wyniknąć nic szczęśliwego.
Traktowałbym to raczej jako szansę dla Ciebie i tego szczęśliwca, którego spotkasz na swojej drodze. Jesteś istotą o wielkiej wrażliwości - dlatego bądź spokojna. Mężczyzna, który oświetli Ci drogę jest za węgłem.
Jeśli kiedykolwiek ogarną Cię wątpliwości, wyjdź na spotkanie letniej nocy i spójrz w niebo. Nihilizmowi przeciwstawiajmy harmonię życia. Ciągłość życia jest jedyną kwestią mającą znaczenie na tej Ziemi.
Bądź spokojna!
PS Nie mam nic wspólnego z Anonimem z góry, rezerwuję więc podpis Anonim-2.
Jakież to romantyczne, Anonimie-2. Mogę dostać Twój numer? : D
UsuńPS Wyszłam ostatnio na spacer w nocy, chciałam popatrzeć w niebo, więc położyłam się na murku i patrzyłam w gwiazdy. Akurat było bezchmurnie.
Niestety holenderska policja nie podziela mojej wrażliwości i kazano mi iść do domu. :<<<
Hmm. Myślałem, że to tylko świnia nie może spojrzeć w niebo stojąc normalnie, bez konieczności kładzenia się na murku, a kot może...
UsuńPS Numer 2.
UsuńPopieram Pana Anonima-2, rezerwując sobie ksywkę Agent. Agent NCIS.
OdpowiedzUsuńJedni trafiaja szybciej na swoich, drudzy trafiają później. Ale prędzej czy później tak to się dzieje. W gruncie rzeczy, nic na siłę, nie bez powodu przysłowie "Miej wy***ane a będzie Ci dane" sprawdza się w tylu wypadkach. Tego kwiata jest pół świata. ;)
Drogi Agencie, niby to prawda, ale jednak pojawia się takie zwątpienie za każdym razem, kiedy coś nie wychodzi. Dziękuję za odwiedziny!
UsuńMoi drodzy, sytuacja na polu walki odwróciła się o 180 stopni i na razie jest dobrze. Wróciłam do stanu zwanego zakochaniem, człowiek (chociaż ciągle niewłaściwy) nadal ten sam. W razie czego jeszcze wrócę tu popłakać.
OdpowiedzUsuńNieporozumienia bardzo. Było skreślać wszystko? :P
UsuńSkreślać jak skreślać, zawsze można przepisać na nowo. Gorzej, gdy wpada się na pomysł wymazywania...
Usuń