niedziela, 12 lipca 2015

Przyczyny

To nie jest dołek, prawda?
To tylko Riverside w głośnikach, 179 osób na WhatsApp i brak kogokolwiek, do kogo można by się odezwać, opalanie weekendowe, Lucas, który jest w Holandii i nawet nie wpadnie na to, żeby się odezwać, Stella, która ostatnio zaczęła być mętna...
Takie otępienie weekendowe, jakiś nieokiełznany marazm, którego nie sposób się pozbyć.

Nie cierpię nie rozumieć przyjaciół. Albo – jeszcze gorzej – próbować zrozumieć i wymyślać coraz okropniejsze przyczyny ich działań.
   

12 komentarzy:

  1. >Lucas, który jest w Holandii i nawet nie wpadnie na to, żeby się odezwać, Stella, która ostatnio zaczęła być mętna...

    To tylko dygresja, która mi się nasunęła, ale 'There is no such thing as an ex-friend.' Jeśli ktoś przestał być przyjacielem, nigdy nim nie był. (Google łączy to powiedzenie z innym, 'Nobody "used to love" anyone.'.) Myślę, że drogi mogą się rozejść i wspólne zainteresowania zgubić, ale sympatia do stylu komunikacji, temperamentu, celów życiowych, zawsze pozostanie. Ludzie co najwyżej stają się wzajemnymi obserwatorami zamiast współuczestnikami w rzeczach.

    Co to znaczy być mętnym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, A.

      Czasami nawet tych obserwatorów nie ma, relacja jakoś się gubi i nikt już potem nie zawraca sobie tobą głowy. To przykre, chociaż w sumie sama robię dokładnie tak samo. Jestem kiepska w utrzymywaniu kontaktu z ludźmi, których kiedyś zwykłam lubić. Potem wszystko się zaciera, wspomnienia bledną i już ich praktycznie nie ma.

      Mętny człowiek to taki, którego za żadne skarby świata nie idzie zrozumieć. To jest oczywiście moja własna, niedosłowna definicja. Dosłowności lepiej się tu nie dopatrywać. : )

      Pozdrowienia, miłego dnia.

      Usuń
    2. (Nie. Nie. Nie powinnaś sądzić, że masz trudności z odgadywaniem intencji. Trudności takie mam ja, który w "miłego dnia" znalazł -- zanim się nie zreflektował -- aluzję, "zamknijże się raz i przestań zaśmiecać bloga natrętnymi komentarzami". ;_; )

      (To kobiety mają tak myśleć/"myśleć", nie mężczyźni...)


      Nie ma co tęsknić za ani obstawać przy stałości uczuć. Nie można mieć żalu do swojego mózgu, że utracił uczucie albo zapał bardziej, niż do włosów, że siwieją albo kończyn, że słabną. To naturalne. Jedyne, co się powinno zrobić to znaleźć odwagę powiedzieć drugiej osobie jednoznacznie, "nie potrafię już znaleźć przyjemności w rozmowach z tobą, ani nawet siły, by udawać tęsknotę za nimi".

      Usuń
    3. Czy udało Ci się kiedykolwiek komukolwiek powiedzieć coś takiego?

      Usuń
    4. Nie.

      Ale hipokryzja nie anuluje meritum. Mordercom wolno mówić, że zabijać jest źle.

      Życzę ci, byś próbowała.

      Usuń
    5. Prościej jest po prostu przestać się odzywać i pozwolić relacji umrzeć śmiercią naturalną. Te, które umierają, nigdy nie były warte mojej uwagi. Te, które trwają, o te nie trzeba się troszczyć i utrzymywać, jak napisałeś. One będą zawsze. : )

      Usuń
    6. Prawda to, ostatnie zdanie. Tak jak to dwa lata temu sobie powiedziałem, nieistnienie wolnej woli i przyznanie prymatu cech wrodzonych nad wpływami środowiska (wychowaniem) może być świadomością albo przerażającą ("moje złe, leniwe, nieracjonalne, agresywne, egoistyczne, pochopne, ... skłonności zawsze będą wpływać na moje zachowanie"), albo głęboko kojącą ("cokolwiek by się nie stało, ty zawsze pozostaniesz osobą racjonalną, trzeźwą, życzliwą").


      No nic. Znikam, nie przykuwam cię do ekranu i do NPNK. Bez obaw, wpadam tu tylko raz na godzinę może, i to nie mając wiele własnego szczególnego do roboty. Nie czatuję tu stale na wypowiedzi i odpowiedzi. :)

      Usuń
    7. Odpisuję, bo mam na to ochotę, nie musisz się martwić. : )

      Też niedługo będę znikać, być może pojadę dzisiaj odebrać namiot. Mam zamiar wkrótce wybrać się na mały dziki kemping, a właściwie objazdówkę rowerową po pobliskich terenach.

      Usuń
    8. NIENIENIE, ja nie chciałem zasugerować w pokrętny sposób, że twoje odpowiedzi w tym wątku są nietreściwe i nieciekawe (kłamiąc z uprzejmości poprzez sugestie, że wynika to nie z twojego braku intelektu czy ochoty, ale po prostu z tego, że nie masz czasu i się spieszysz, co jest albo nie jest prawdą)...

      ;)

      Miłego wdeptywania Niskich Krajów jeszcze niżej w ziemię.

      Usuń
    9. Jeszcze większego raka jednak zdecydowanie daje mi obustronny brak zrozumienia - kiedy przez jedną, niezręczną sytuację kontakt się pieprzy, bo oboje ludzi sobie bzdura w bańce, że "o, skrzywdziłem/am ją/go, pewnie mu się narzucam, to ja się pierwszy/a nie odezwę". A niestety zdarza mi się to coraz częściej - Pozdrawiam, NCIS.

      Usuń
    10. Agencie, trudno się nie zgodzić, sama miewam takie sytuacje. Potem brakuje chęci, żeby cokolwiek naprawić, a często wystarczyłoby tylko wyciągnąć rękę.
      Ale, jak napisał A. - to też świadczy o jakości takich znajomości. Ile była warta taka przyjaźń, jeśli tak łatwo dało się ją zniszczyć?

      Również pozdrawiam, dziękuję za odwiedziny.

      Usuń
    11. Kotku, czasem wystarczy jedna kość niezgody by zrobić dystans, a później wychodzą cholerstwa. No ale tak, nie ma przyjaźni bez kłótni. // Agent.

      Usuń