sobota, 5 września 2015

Dom wariatów

Wszeszczą na siebie. Płaczą. Krzyczą.

Miał być wolny, samotny weekend - rodzina goszcząca miała wyjechać na północ Holandii odwiedzić jakichś krewnych i mieli tam zostać do niedzielnego wieczora.
Wyjechali dzisiaj rano. Spakowali się i około 9:00 już ich nie było.

Gdy wstałam z łóżka (ominęłam śniadanie, żeby trochę dłużej pospać), w domu był tylko pies i cisza. Cisza. Cisza. Absolutna cisza. Tylko czasami stukanie łapek na panelach.
Pojechałam do sklepu, zrobiłam małe zakupy, wróciłam, obejrzałam dwa odcinki serialu, wykąpałam psa i zastanowiłam się, co będę robić w ten samotny weekend. Cichy weekend. Jeden z niewielu, jakie są mi dane tutaj, bo cicho jest wyłącznie wówczas, gdy nie ma dzieci.
Dla sprostowania powiem, że uwielbiam dzieci, ale uwielbiam też ciszę i spokój. Te dwie rzeczy nigdy nie idą ze sobą w parze i jestem tego świadoma. Dlatego tak ubóstwiam każdy moment, gdy jestem sama i mogę porozkoszować się ciszą.
Na lunch zjadłam pasta pesto (mmmmmmmm!), obejrzałam jeszcze jeden odcinek serialu i czułam się naprawdę gezellig. Około 14, przez przypadek zerknęłam na telefon, który dostałam od nich.
Zielona ikonka WhatsApp migała.
Wiadomość.
W połowie drogi zepsuł im się samochód. Nigdzie nie pojadą. Zostaną przywiezieni z powrotem ok. 15.

Nie będzie ciszy.
Nie będzie spokoju.
Będzie głośno.
Będzie nieznośnie.
Moje plany legły w gruzach.

Wszyscy są podenerwowani, zwłaszcza rodzice. Nie mają dzisiaj dla siebie cierpliwości.
Dzieciaki wyją, zawiedzione, że musiały wracać do domu.
Ja mam wolne, więc nic nie robię.
Ojciec wrzeszczy na dzieciaki, a one wrzeszczą na niego. Wszyscy wyją.
Nawet pies szczeka. Dom wariatów.

A ja siedzę w swoim pokoju, udało mi się dzisiaj gruntownie wszystko posprzątać.
Jest mi nawet przyjemnie, ale brakuje mi tego stanu umysłu - gdy się jest samemu i można chodzić po domu bez spodni.

1 komentarz:

  1. Polityk, z poglądami którego się nie zgadzamy nie jest idiotą, wciąż jest inteligentny. Morderca, nazywany potworem, pozostaje człowiekiem. Krzyczący w pasji człowiek pozostaje zdrowym psychicznie. Proszę, nie legitymizuj przenośnych znaczeń, np. "wariata", nawet w poszukiwaniu doraźnie usprawiedliwianej emfazy.

    OdpowiedzUsuń