Co poza tym? Poznałam ciekawego faceta, byłam z nim wczoraj na kawie. Spotkaliśmy się o 18:30. Przyznam szczerze, że zwykle po godzinie takiego randkowania mam dość i zwijam się do domu. Tym razem było inaczej - rozmawiało mi się wyjątkowo lekko, chociaż tematy wcale nie należały do najłatwiejszych. Czułam, że on mnie w pewien sposób rozumie. Człowiek smutny tak, jak ja. I obietnice dotyczące łatwych znajomości poszły do diabła. ;) Ale co ja poradzę, że zwykle tylko smutni ludzie są ciekawi? Randka skończyła się o 22:00, zostałam odprowadzona pod sam akademik, po czym pożegnana i niejako zmuszona do zapewnienia, że w poniedziałek też się zobaczymy. Cieszy mnie to! :)
Wróciłam dzisiaj do domu, przyjechała też mama. Dobrze jest ją zobaczyć. :)
Niestety znowu jestem chora. Nie wiem, co się ostatnio dzieje z moją odpornością. Chyba trochę przesadzam i zbyt cienko się ubieram, a to przecież zdradliwy kwiecień. Mam zamiar się przez weekend wykurować, dlatego też leżę dzisiaj (z małymi przerwami) w łóżku, piję ciepłą herbatę i odpoczywam.
W poniedziałek rano wracam do Gdańska, we wtorek mam ortopedę, a w środę koncert Riverside. Jutro dowiem się, czy udało mi się wygrać bilet. Byłoby miło. :)
Zastanawiam się tylko, gdzie w całej tej dobrej passie znajduje się jakiś haczyk. Podstęp musi przecież być, jakże by inaczej!
To chyba na tyle. Do pozdrowień z Dolnego Śląska dołączam ten oto utwór:
Miłego wieczoru!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz