czwartek, 15 maja 2014

O pamięci

Znacie to z pewnością. W pamięci upływ czasu zapisuje się w rozmaitych rejestrach. Zdarzają się miesiące, a nawet lata, które nie pozostawiły po sobie prawie śladu we wspomnieniach, nie licząc kolejnych rocznic, świąt i siwych włosów. Można by to nazwać rejestrem nawykowym pamięci, rejestr ten służy wyłącznie zachowaniu minimalnej orientacji w życiu i na ogół wystarcza. Pośrodku umieściłbym ów magazyn śladów neuronowych, który zawiera pamięć o wycinkach egzystencji wymykających się rutynie codzienności. Piękne wakacje, rzadkie okresy wytężonej i zarazem owocnej pracy, narodziny dzieci. Wspomnianego rejestru ludzie używają, aby wspólnie przywoływać przeszłość. I wreszcie, na samej górze, albo też na samym dole – w zależności od tego, skąd się patrzy – mamy skromny schowek, gdzie przechowuje się chwile najważniejsze, punkty zwrotne, te momenty i zdarzenia, po których nic już nie było takie, jak dawniej. Zapisany w pamięci upływ czasu zwalnia, ustaje, sprowadza się do niemal całkowitego bezruchu, sekundy kapią ja krople z kranu, ku swojej konieczności. W tym rejestrze pośpiech jest zbędny, wszystko już się stało, można tylko smakować uwięziony czwarty wymiar, rozciągać go, dotykać, bawić się nim niczym jarmarcznym balonikiem. To nie wyczerpuje tematu, powiecie. Oczywiście wspomnijmy w tym miejscu, że istnieje jeszcze czwarty magazyn, ale ktoś ciągle gubi do niego klucze. To jest magazyn, który zawiera wszystko, czego pamiętać nie chcemy. Otóż niedawno znalazłem te klucze, miałem je zresztą przez cały czas w kieszeni.

P. Kofta, O pamięci, [w:] Bura małpa, Warszawa 2004

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz