środa, 4 marca 2015

Tęsknię za Tobą, tato.

Leżę już w łóżku i odpada mnie ten smutek, przed którym tak się od kilkunastu dni bronię. Wspominam tatę, tego człowieka, dla którego nigdy nie miałam czasu, nigdy wystarczająco bardzo nie kochałam, nigdy do końca nie wysłuchałam i nawet nie starałam się zrozumieć powodów jego picia.

Mój tato od najmłodszych lat tułał się po świecie. Gdy miał trzy lata, zmarła jego mama. To sprawiło, że jego ojciec zaczął pić, przestał zajmować się synkiem, dziecko było zaniedbane. W końcu mój tato trafił pod opiekę dziadków. Ci ludzie wychowywali go jak swoje własne dziecko.

Mój tato był DDA, tak jak ja. Był też osobą uzależnioną od alkoholu.

Miał w życiu pod górkę, bardzo pod górkę. Ale znalazł sobie żonę, założył własną rodzinę, zbudował dom, którego sam nigdy tak naprawdę nie miał. Nie miał w życiu dobrych wzorców, a mimo to nie stoczył się, mimo to próbował być dobrym ojcem i mężem. Jestem pewna, że bardzo tego pragnął i zrobił wszystko, co mógł, aby zapewnić nam dobrą przyszłość.

Żałuję, że nie poświęciłam mu więcej mojego czasu. Żałuję, że nie mieliśmy lepszych kontaktów. Żałuję, że nie miałam czasu ani chęci, by go kochać i chcieć spędzać z nim czas.

Tęsknię za tym, co już nigdy więcej się nie wydarzy. Chciałabym raz jeszcze usłyszeć jego głos. Usłyszeć, jak opowiada jakiś dowcip albo ciekawostkę, którą wyczytał gdzieś w Internecie. Zobaczyć go siedzącego z wędką na brzegu jeziora. Chciałabym raz jeszcze usłyszeć przez telefon, że mnie kocha i że jest ze mnie dumny. Chciałabym odpowiedzieć, że też go kocham i że też jestem dumna, bo jest moim tatą.

Brakuje mi Ciebie, tato. Mam nadzieję, że jesteś teraz w lepszym miejscu i że nic Cię już nie boli.
Mam nadzieję, że nie musisz się już więcej tułać i jesteś teraz spokojny.

Kocham Cię, chociaż nigdy nie umiałam tego okazać. I wybaczam Ci.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz