Jestem świeżo po lekturze książki "Uratuj mnie. Opowieść o złym życiu I dobrym psychoterapeucie" autorstwa Rachel Reiland.
Autorka, a zarazem bohaterka książki jest matką dwojga dzieci, żoną, księgową. Ma dobrą pracę i poukładane życie osobiste, ale pewnego dnia coś zaczyna się zmieniać - kobieta popada w nerwowość i czarną rozpacz. Trafia do szpitala psychiatrycznego, gdzie wszystko zaczyna toczyć się bardzo szybko. Po paru miesiącach otrzymuje diagnozę - borderline personality disorder, czyli pograniczne zaburzenie osobowości. Rokowania są słabe. Szanse na wyzdrowienie - znikome. Mimo to Rachel trafia na świetnego terapeutę, któremu na niej zależy.
Zaczyna się żmudny proces leczenia, podróż, podczas której kobieta dowiaduje się o sobie rzeczy, z których nigdy nie zdawała sobie sprawy. O faktach, które przez te wszystkie lata zepchnęła na dno swojej podświadomości. Jest to podróż pełna bólu i paraliżującego lęku. Rachel wraca do uczuć i wspomnień z wieku dziecięcego, lat nastoletnich, aż do wczesnej dorosłości. Raz jeszcze analizuje każdy swój ruch sprzed wielu lat. Pomaga jej w tym psychiatra, dr Padgett. Bohaterka otrzymuje od niego wsparcie, bezgraniczną akceptację i bezwarunkową miłość. To wszystko sprawia, że pomimo ogromnego cierpienia, widzi ona sens w dalszym prowadzeniu terapii.
Ta książka, będąca zapisem autentycznej terapii, daje nadzieję dla ludzi takich, jak ja. Jestem trochę jak Rachel. Momentami nieobliczalna, manipulująca, lekkomyślna. Czy to równia pochyła? Czy kiedyś stanie się coś, co sprawi, że również trafię do psychiatryka i usłyszę na swój temat jakąś paraliżującą diagnozę? Czy nie ma dla mnie życia? Boję się, okropnie się boję.
Jestem od paru dni w domu. Jest źle. Ciągłe kłótnie pomiędzy mamą i bratem mnie też dają w kość. Włączam się w nie, bronię mamy, co wkurza brata i nagle jestem w samym centrum sporu. Brat nie radzi sobie z życiem. Nadużywa alkoholu, dąży do autodestrukcji. Martwię się o niego, ale nie wiem, co mogę zrobić.
Mam ochotę umrzeć i przestać być częścią tego całego zamieszania, ale wiem, że nawet tego nie jestem w stanie zrobić. I nie zrobię.
Chciałabym całkowicie zwariować, przestać być sobą. Zostać zamknięta w jakimś zakładzie. Siedzieć całymi dniami w pokoju, otumaniona lekami. Patrzeć niewidzącym wzrokiem w ścianę. Chciałabym nie czuć.
Potrzebuję pomocy, tu i teraz.
Znajdź mnie dzisiaj. Tak, jak cztery lata temu.
Proszę, znajdź mnie. Uratuj!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz