Mr. T. powiedział mi wczoraj, że mnie kocha. Trochę świruję, bo w sumie to nie wiem, czy go kocham. Jestem w nim zakochana, to na pewno. Ale czy kocham?
Mam wrażenie, że to za szybko. Bo co to tak naprawdę znaczy, kochać kogoś? Czy to nie jest po prostu wtedy, gdy się przy kimś czuje tak naprawdę dobrze? Czy da się kogoś pokochać w trzy miesiące?
Czy ja umiem jeszcze kochać?
Znalazłszy miłość, Kot zgubił wszystkie pozostałe potrzeby -- między nimi pisania dalszych blogowych notek...
OdpowiedzUsuńTru, jednakże z drugiej strony to chyba dobrze; Megaton nie ma czasu, by się dołować. ;)
Usuń