Może się nam udać albo nie udać. W sumie nie ma nic pomiędzy.
Jest tylko TAK albo NIE. Pomiędzy nie ma nic.
Może nam się uda.
Chciałabym.
Myślimy z Mr. T. o mieszkaniu razem i dopadają nas nieznośne problemy i niedopowiedzenia. On, jak to on, sam nie wie, czego chce. Chce ze mną mieszkać. Nie chce mieszkać za daleko od jego rodzinnej miejscowości. Ja z kolei chcę z nim mieszkać, ale nie chcę mieszkać w jego rodzinnej miejscowości. Nie teraz. Teraz potrzebuję mieszkać blisko miasta, w którym będę studiować. On chce kupić dom. Mnie na kupno domu nie stać, więc wolałabym razem z nim coś wynająć. Wczoraj wieczorem powiedziałam mu, trochę zbyt ostro, że pora nareszcie dorosnąć i przestać zachowywać się jak dziecko. Głupio mi było, ale Mr. T., ku mojemu zaskoczeniu, przyznał mi rację. Nie wiem, do czego to zmierza.
Coś mi mówi, że jeśli będę się trzymać Mr. T., wszystko się jakoś w życiu poukłada. Nigdy wcześniej przy nikim się tak nie czułam. Nie chciałabym, żeby ten związek rozwalił się przez jakąś jedną źle podjętą decyzję. Z drugiej strony nie chcę zmieniać ot tak jego planów, bo bądź co bądź, ale nie jesteśmy razem jakoś szczególnie długo.
Trudne sprawy...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz