Mama zadzwoniła do mnie z życzeniami z okazji Dnia Dziecka. Cieszę się bardzo-bardzo. :)
A poza tym jestem strasznie zarobiona: zbliżająca się wielkimi krokami obrona, zbieranie wpisów (co bardzo często okazuje się karkołomnym zadaniem), walka o byt, szukanie pracy, kręgosłupowa męka. I nic nie idzie tak, jak iść powinno. Na zewnątrz - uśmiechnięta, radosna Marta, taka jak zawsze. W środku nuklearna zima, nuklearna rozpacz, małe zagubione dziecko, które ktoś przez przypadek oddał do domu dziecka i zapomniał odebrać. No ale ja przecież nie narzekam, nie?
Poszłabym na rolki, ale... Nie mogę. :)
(Tak, ten ostatni uśmiech jest czysto ironiczny. Powinien być do tego osobny emotikon.)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz